Archive for luty, 2009

Odszkodowania za wypadki pieszych na chodniku

sobota, luty 28th, 2009

Każdemu może przydarzyć się następująca przygoda: idziemy chodnikiem, porą zimową, dzień wcześniej spadł śnieg. Zarządca chodnika nie uprzątał go należycie, więc zamiast miękkiego puchu pod nogami czujemy zlodowaciałą warstwę, choć cienką lecz śliską i niebezpieczną. Mimo szczególnej uwagi niekontrolowany poślizg powoduje upadek i złamanie. Oprócz bólu i cierpienia z powodu nogi czeka nas jeszcze przeprawa z Ubezpieczycielem o należne odszkodowanie. Czy poszkodowany może liczyć na pomoc ubezpieczyciela przy odszkodowaniu ? Niestety nie – ubezpieczyciel nie jest pomocą zainteresowany oraz nie jest prawnie do tego zobowiązany.
Jeśli miałeś wypadek na nieodśnieżonym bądź uszkodzonym chodniku lub innej drodze dla pieszych - należy Ci się odszkodowanie. Choć to slogan, jednak mówi o prawach z których warto korzystać. Odpowiedzialność za skutki takiego wypadku wynikającego z zaniedbania ponosi inna osoba lub instytucja. Najpierw należy to wykazać i udokumentować. Niestety upływ czasu działa na niekorzyść, dlatego jeśli Ciebie to dotyczy nie zwlekaj z decyzją. Zleć sprawę wykwalifikowanej kancelarii. Taka jak Mediator skutecznie przeprowadzi roszczenie odszkodowawcze, zapewni komfort, sama zgromadzi potrzebną dokumentację i bez większego zaangażowania poszkodowanego wyegzekwuje należne odszkodowanie.

Kreowanie i promocja wizerunku turystycznego gmin – główne wyzwania i problemy

wtorek, luty 24th, 2009

Katedra Turystyki i Rekreacji serdecznie zaprasza na otwarte seminarium naukowe pt.: “Kreowanie i promocja wizerunku turystycznego gmin – główne wyzwania i problemy”.

Kurs instruktorów Nordic Walking i Gymstick

wtorek, luty 24th, 2009

Fundacja Aktywni organizuje 18 i 19 kwietnia kursy na międzynarodowych instruktorów Nordic Walking i Gymstick.

Godzina czy 45 minut?

wtorek, luty 24th, 2009

Ciekawe zjawisko w przypadku reklam domowych odświeżaczy powietrza. W telewizji obecnie są emitowane obydwa spoty, chociaż ten Air Wick Melodia jest starszy:

Dwie zapachowe nuty, które działają naprzemiennie co godzinę. Natomiast od kilku dni emitowany jest spot konkurencji – Ambi Pur, z Edytą Jungowską. Ambi Pur daje lepszy produkt, nie dość, że dozownik na trzy zapachy to jeszcze zmieniają się co 45 minut :-)

Te 45 minut było powodem tego wpisu… oczywiście dla klienta nie ma (chyba) specjalnie znaczenia, czy zapach zmienia się co godzinę czy co 45 minuty. Ale z punktu widzenia marki oraz reklamodawcy jest to bardzo istotne, aby odróżnić się od produktu konkurencji… właśnie przez komunikowanie i kodowanie tej różnicy „to te zapachy od 45 minut”. Trudno wtedy pomylić produkt z konkurencją, bo mamy ze sobą kilka cech wyróżniających… co pozwoli rozpoznać produkt na półce:
• Edyta Jungowska,
• trzy zapachy,
• zmiana co 45 minut.

Nie wiem czy taka kolejność cech wyróżniających ten produkt jest właściwa… chyba przychyliłbym się do opcji, że jednak w tej chwili „trzy zapachy” są najbardziej istotne dla klienta (Edyta Jungowska jest już twarzą tej kampanii jakiś czas… więc zrzuciłbym ją na drugie miejsce).

…tak to widzę, taką mam koncepcję…

Kto komu płaci za lukier?

wtorek, luty 24th, 2009

Dziwna to sytuacja, kiedy firma (w tym przypadku Hestia) reklamuje niezależny tytuł (Newsweek). Nie wiem jaką formę będzie miał reklamowany wywiad, czy to formę advertorialu (czyli reklamy, która przypomina redakcyjny tekst – oznaczony słowem „reklama” lub „promocja”) czy też zwykłego tekstu dziennikarskiego.

Jeśli to pierwsze… hmmm, to trudno mówić tu o niezależnym tekście

Jeśli to drugie, to również mam problem z niezależnością i obiektywizmem. Skoro Hestia zdecydowała się reklamować ten tekst i wydawać pieniądze na reklamę Newsweeka to zna go dokładnie i tekst przeszedł kilka szczebli autoryzacji w firmie. Czyli pachnie lukrem.
W tej sytuacji rodzi się też pytanie, od przyjął wynagrodzenie autor tych wywiadów i czy było większe (skoro jest taki lans) od zwykłej redakcyjnej wierszówki?

Przypomina mi to trochę niektóre firmy o wiele mniejszego kalibru, które podniecają się jakimkolwiek tekstem i oprawiają w ramki każdy magazyn który o nich napisze (od razu wychwalając tytuł pod niebiosa). Widziałem kiedyś w ramkach na ścianie artykuły z magazynu Brief oraz Network Magazynu… kiedyś pokazywano mi ksero-artykuł o jakimś produkcie (przepisany z ulotek reklamowych) w piśmie typu Wróżka (lub podobnym przepraszam, nie ogarniam tych tytułów) – jako opinie „niezależnego organu prasowego” :-)

Jak rozumiem, w powyższej publikacji w Newsweeku Hestia już jest zadowolona…, Towarzystwa Ubezpieczeń direct zapewne mniej.

A może się mylę i hasło „W trosce o standardy” będzie obowiązywać… sprawdzę w poniedziałek.

Ciągarnia stali wiecznie żywa

wtorek, luty 24th, 2009

Kultowa reklama ciągarni stali pojawiała się już kilkakrotnie na tym blogu, zazwyczaj w kontekście wpisów i pytań „jakimi drągami błądzi myśl ludzka autora”, albo przy okazji pomysłów na kampanię rodem z Bawarii. Zresztą ciągarnia stali wciąż jest aktualna i powraca na różnych forach i blogach o reklamie.

Nieśmiertelna zasada, wielokrotnie sprawdzona, że goła dupa sprzedaje, a skandal nakręca została wykorzystana w przypadku koszalińskiej agencji reklamowej „P….Design” – cztery kropki, liczyłem. Co prawda gołej dupy na zdjęciu nie ma… ale jest w domyśle, a dziadek żul jest dla kontrastu. Przypomniała mi sie od razu kampania Yeba.pl.

Fotki znalazłem na jednym (z nielicznych) blogów poświęconych Koszalinowi - mojemu rodzinnemu miast

Analiza zdjęcia pozwala stwierdzić, że kampania była teaserowa. Najpierw (jak podejrzewam) pojawił się tekst „zrobiła mi dobrze”, potem do billboardu doklejono (lub zaklejono coś) wyraz „reklamę”. I w ten sposób uzyskaliśmy perłę polskiego kopyrajtingu „Zrobiła mi dobrze…reklamę” – zabawa na sto dwa – jakby powiedział Duszan.

Jest również wersja „damska”.

Pojawiły się również dane adresowe agencji. Nie wiem czy to wiatr, wandale czy po prostu niedopatrzenie, ale nie widzę na billboardzie adresu www agencji. Bo strona jest…pdf z ofertą jest nieaktywny.

Niestety, kierunek tej kreacji to w bawarka, goła dupa i jednak nieśmiertelna ciągarnia stali – czyli niezbyt wysokie loty. Chociaż jestem ciekaw, czy poza wpisem na koszalineo oraz dyskusji na forum, kampania wzbudziła jakieś lokalne emocje? Na pewno pokazała, że agencja ma p… stosunek do designu.

Nieprzypadkowo linkuję też do Dominika Kozy, może te kreację są wypadkową tych „10 prawd o pracy w agencji reklamowej”?

Sponsoring pośmiertny

wtorek, luty 24th, 2009

Najważniejsze to trzymać rękę na pulsie i w odpowiednim czasie ruszyć z kampanią reklamową – zawsze trochę UU wpadnie. Tylko do jakiej kategorii zaliczyć takie działania? Marketing sportowy, sponsoring pośmiertny czy hieny SEM?

A spróbuj nie zjeść!

wtorek, luty 24th, 2009

Tym razem coś lżejszego i mam nadzieje, grożącego pozwem ze strony firmy:-) – ulotka. Ulotka jak ulotka, promocja też jakaś taka niespecjalna…ale zastrzeżenia…hmm, lekko przerażające… Bo rozumiem ochronę interesów przez właściciela lokalu i jakiś mechanizm ochronny przed naciągaczami i łowcami promocji… ale hmm, zerknijcie sami:

- oferta jest ważna w godzinach 12:30 – 15:30, ale na zjedzenie masz tylko godzinę – tak, bardzo lubię jeść na czas… Jakie są kary za przekroczenie limitu?
- możesz jeść bez ograniczeń, ale zamawiasz tylko raz – czyli jednak jakieś ograniczenia są, ale ok, czepiam się
– i najlepsze na koniec „należy zjeść wszystkie zamówione produkty, w przeciwnym razie zostaną one zapakowane na wynos i doliczone do rachunku”. To w ramach przyjemnie spędzonego lunchu chyba… sytuacja zaczyna robić się patowa, gdy zamówione jedzenie nie będzie mi z jakichś powodów smakowało. Wtedy tylko dwa wyjścia, albo się zmusić i wepchnąć na siłę albo dopłacić za niezjedzenie :-). Ewentualnie sposobem Jasia Fasoli, podrzucić komuś do torebki albo uklepać pod talerzykiem :-)

Z jednej strony oferta i zastrzeżenia mnie zniechęciły… z drugiej strony zaintrygowały i chyba się wybiorę sprawdzić czy są jakieś kary za niejedzenie pałeczkami :-)

Natychmiast usunąć! Tym razem z grubej rury

wtorek, luty 24th, 2009

Jakiś chyba sezon jest na wezwania to usunięcia niewygodnych treści. Niestety z pozycji pojedynczego blogera trudno się cieszyć z takiej korespondencji i stawać do walki z kancelarią prawną. Zupełnie inaczej ma się sprawa gdy jest się dziennikarzem dużej redakcji z własnym działem prawnym do takich działań (tam ilość pozwów to prawie jak nacięcia na kolbie żołnierza). Tutaj niestety, zważywszy na moją wiedzę prawniczą, dobre rady w komentarzach na niewiele się zdadzą, a na samotną walkę nie mam ani siły, ani pieniędzy. Chociaż czuję gorycz porażki i poddana się bez walki. A trzymanie się kurczowo fotela i krzyki „Ratunku, biją mnie Niemcy”… sami wiecie :-)

Opowiadanie o Karłardzie nie spodobało się redakcji w Harvard Business Review…, oczywiście nie zamierzam usuwać całego wpisu, jak to jest napisane w wezwaniu… usunąłem newralgiczny fragment. Chociaż wątpliwości pozostają, nie potrafię ocenić w jakim stopniu tekst jest obraźliwy, a w jakim prześmiewczy i gdzie jest granica satyry, a gdzie szkodzenia w biznesie. A gdyby to było opowiadania o dwóch wesołych grzybkach na leśnej polanie?

Oto pismo, które dzisiaj dostałem, dotyczy tego wpisu (opowiadanie), autor, czyli Koszalek Opalek archiwista musi poszukać inne formy i innego miejsca.

Durczok Sejm

wtorek, luty 24th, 2009

No i machina ruszyła… i Muppet sejm wraca w niezłym stylu… brawa dla pana Ćwiklaka za trzymanie ręki na pulsie :-). Zawsze Szkło Kontaktowe puszczało muppetów… zobaczymy co zrobią dzisiaj :-). Myślę, że się ugną… i jednak puszczą.


kolektory, Nauka jazdy Wrocław, łazienki gdańsk, Custom Publishing, ogrzewanie Gdańsk, Cukiernia Warszawa, pranie wykładzin,